Dlaczego cierpienie?

Ostatnio ktoś, kogo szanuje i uważam bezapelacyjnie za człowieka sukcesu powiedział mi zdanie, które mocno mi utkwiło. Wcześniej czytałem o tym parę razy w różnych książkach. Między innymi w „Obudź w sobie olbrzyma” Anthonego Robbinsa, jednak teraz poważnie to przyswoiłem.

Ogólnie gdy człowiekowi jest wiecznie dobrze i czuje się dosyć komfortowo, to nic nie zrobi w kierunku rozwoju swoim, swoich finansów czy czegokolwiek innego. Musi być jakiś czynnik w postaci celu (ogromnej przyjemności) albo czynnik w postaci dużego cierpienia. Wielu wystarczy przeciętne życie od zawsze bez żadnych większych problemów, a nie będzie miał niczego, co go popcha do dostatku. Spokojnie, od pierwszego do pierwszego przez 60 lat. Potem złoty zegarek w nagrodę za 40-letnie zasługi w firmie. Czy tak ma wyglądać życie?

„Często potrzeba solidnego kopniaka w dupę, żeby coś w życiu osiągnąć. Bodziec, który sprawi, że zaczniemy tego chcieć o wiele bardziej niż trochę.”canoeing-1081890_1920


Mamy to do siebie, że dopiero gdy dostaniemy kopniaka od życia, zaczynamy na poważnie działać. Dopiero, gdy zobaczymy przed oczami beznadziejną sytuację, mamy pożądanie osiągnięcia sukcesu. Może to być nawet zła wizja, to nie musi się stać. Dopiero, gdy wpadamy w problemy finansowe, chcemy dużo zarabiać. Aż tyle potrzeba, żeby uświadomić nam, że nigdy więcej nie chcemy się czuć w ten jeden, dany sposób.


Każdy ma swoją granicę bólu. Niektórym wystarczy bardzo mało, żeby się zmotywować do ciężkiej pracy. Inni dużo zniosą, a względnie zła sytuacja będzie im się wydawać w porządku. Tacy muszą dostać mocno, upaść bardzo nisko, żeby coś ze sobą zrobić.


 

Zawsze bardziej wiedziałem kim na pewno nie chcę być i czego na pewno nie chcę robić. Trudno było mi określić drugą stronę medalu, gdy brakowało mi „mentora”. Teraz wiele się zmieniło.


Dwie rzeczy, które doskonale robimy jako ludzie to unikanie bólu i gonienie przyjemności.

Jednych bardziej motywuje czynnik pierwszy, a innych drugi. Możliwe, że kiedyś doświadczysz granicy, po której dotknięciu pomyślisz sobie „Ja nie chcę tak żyć” „to musi się zmienić”. Tak miałem ja parę lat temu. Teraz już wiem, kim chciałbym się stać. To nie było proste i mógłbym powiedzieć, że gdyby nie te najgorsze doświadczenia w życiu, nigdy bym nie był tak zmotywowany do budowania swojej przyszłości.


 

peace-1031697_1920Nie trzeba wcale czekać na ten moment. Może nigdy Ci się nie przydarzy i całe życie przejdzie Ci przeciętnie. Po prostu jakoś przeczłapiesz przez swoje kilkadziesiąt lat. Ani super dobrze, ani super źle. Nie sądzę jednak, żebyś tego chciał.


Uruchomiłeś już swój motor napędowy, czy dalej czekasz aż uruchomi go Twoja tragedia? Miej na uwadze, że to ta sytuacja, która równie dobrze może zwalić Cię z nóg i sprawić, że zostanie Ci skaza do końca życia. Jeżeli tylko będziesz zbyt słaby.

Więc po co czekać?

Pin It on Pinterest

Share This