Efekt motyla, czyli w skrócie teoria mówiąca o tym, że dane z konkretną sumą początkową różnią się od siebie w miarę upływu czasu. Wikipedia mówi nam, że to zjawisko, które wyjaśnić można przybliżając, że przykładowo ruch skrzydeł motyla w jednej części świata może spowodować burzę piaskową za kilka dni w zupełnie innej części. Jak jednak odnosi się to do codziennego życia? 


Efekt motyla – Jak małe decyzje determinują życie?  

Podczas wykładów na temat wyboru ścieżki kariery w liceach szczególnie wpadła mi myśl o efekcie motyla lub, jak to niektórzy nazywają, motylim efekcie. Zdałem sobie sprawę, że każda decyzja, jaką podejmuję ma wpływ na moje życie (coraz większy) w miarę upływu czasu. Idzie za tym wniosek, że im wcześniej podejmiemy daną decyzję, tym bardziej wpłynie ona w jakiś sposób na nasze życie w późniejszym etapie. Idąc tym tropem decyzje podejmowane w wieku wczesnoszkolnym mają większą moc w kontekście kierowania życia niż decyzje podjęte już w dorosłym życiu (choć te są tak samo ważne). 

Evan, czyli tytułowy bohater filmu o tytule “Efekt Motyla” z 2004 roku doświadczył tego podróżując w czasie. Dowiedział się na podstawie cofania czasu i zmiany jednego zachowania podczas konkretnej sytuacji, że jego życie poszłoby w zupełnie innych kierunkach. Mało tego, w ten sam sposób działo się to z losami jego przyjaciół. Możemy więc wywnioskować, że tak, jak mamy ogromny wpływ na swoje losy, tak wpływamy też na wszystkie dookoła. 


Jak doprowadzić swoje życie do miejsca, w którym chcemy być, gdy nigdy nie znamy efektu końcowego? 

Życie ma to do siebie, że tak jak w pogodzie, znacznie łatwiej przewidzieć następne kilka godzin niż następne dni, czy tygodnie. Nie mówiąc już o latach. Nie przeżyjemy żadnej chwili po raz drugi i nie sprawdzimy, czy każda nasza odpowiedź na pojawiającą się sytuację była prawidłowa. Codziennie stajemy przed setkami drzwi, czy nawet tysiącami (które są decyzjami) i każde z nich prowadzą nas w zupełnie inne miejsce. 

Uderzyło mnie to szczególnie podczas wykładu w podstawówce, gdzie zobaczyłem dzieci, które po prostu mają trudno w życiu. Nie byłoby to niczym szczególnym, gdyby nie fakt, że jeszcze trochę lat temu byłem w podobnym wieku, podobnej sytuacji i miałem do podjęcia podobne decyzje. Stojąc więc już w nowym miejscu chciałem, żeby to poczuli. Mało tego, moim celem było przekazanie jak największej wartości i swoich doświadczeń, aby nie kierować ich i nie podejmować za nich decyzji, lecz pokazać im, jak świat jest wielki, zakręcony i w jakie miejsca można dojść po prostu idąc za intuicją. 

Czy wiem, że kolejne spotkanie biznesowe zmieni może życie w perspektywie kilku lat? Czy mam pojęcie, że jedna przeczytana książka da mi świadomość, dzięki której będę spokojny i żywszy na zawsze? Czy przewidziałem, że kupując sprzęt do fotografii i wideo wprowadzę jakość swoich usług i zakres na zupełnie inny poziom? Czy podejrzewam, że wyjście do sklepu skończy się emocjonalną karuzelą?

Nie ma szans. Czy robiłem te rzeczy i podejmowałem te decyzje, bo czułem, że tego chcę w danym okresie mojego życia? Pewnie! 

Robiąc to, czego nie chcemy, w dłuższej perspektywie zwiększamy szansę, że dojdziemy w miejsce, w którym nie będziemy szczęśliwi. 

Mam to do siebie, że bardzo dbam o swoje zdrowie emocjonalne, psychiczne i stan duchowy. Nie mogę wybierać, w którym miejscu będę za miesiąc, rok, czy kilka lat, lecz mam siłę sprawczą, by wybrać, czego chcę w tej chwili. Później pozostaje wiara, że wszystko ułoży się w szczęśliwą całość, która nie pozwoli mi zboczyć z drogi, która daje mi radość. Wedle mojej zasady nie robię rzeczy, o których czuję, że nie są spójne ze mną. Przykład? 

Weźmy rozmowę podczas przyjęcia, spotkania lub jakiejkolwiek innej okazji. 

Podczas takich rozmów zazwyczaj ludzie oceniają i się dostosowują do środowiska. Inni mówią w sposób formalny, lecz ja niezbyt umiem? Spróbuję się dopasować. Czy inni pytają mnie o temat, na którym niezbyt się znam? Wybrnę mówiąc, co słyszałem od znajomego dwa lata temu. Ktoś pyta o religię, a ja wiem, że on nie toleruje osób niewierzących (mimo, że sam nie wierzę)? Powiem, że ciągle szukam. Takich przykładów mamy tysiące codziennie. Spójrzmy, gdzie nas to doprowadzi w krótkiej perspektywie nie mówiąc już o tej dłuższej. 

Po takiej rozmowie zdarza się, że dana osoba nas polubiła, więc spotykamy się drugi raz i trzeci. Cały czas musimy się kamuflować, przez co czujemy się zmęczeni (co wpływa na naszą efektywność i wrażliwość w innych sferach życia). Później poznaje nas ze swoimi przyjaciółmi, którzy są tacy, jak on, lecz tylko dlatego, że myśli o nas w dany sposób nie znając prawdy.

Tak dochodzimy do sytuacji, gdy przykładowo stoimy w grupie i przechodzą obok nas ludzie o zupełnie innych poglądach. Widać po sposobie ruchów, że są znacznie mniej formalni niż my, śmieją się, rozmawiają o rzeczach, o których przykładowi my chcemy rozmawiać i jak reagujemy? Złością, bo denerwuje nas fakt czyjegoś szczęścia, gdy w danym momencie życia mamy przekonanie, że to my zrobiliśmy to, co trzeba (zamiast tego, jak czujemy), aby się dopasować na potrzeby sytuacji. Nie wiemy dlaczego ale zaczynamy krytykować ich od dołu do góry wśród swoich znajomych, gdzie oni po prostu ich ignorują. Nie zwrócili na nich uwagi, bo sami są szczęśliwi (też są w swoim żywiole). Tylko my więc nie pasujemy? Kogo winą są nasze emocje w tym momencie? Jakie wybory nas tu doprowadziły? No i w tym miejscu tak samo trudno jest dotrzeć do pierwszych decyzji, jakie zdeterminowały cały bieg zdarzeń. To tak, jak wyselekcjonować jeden czynnik, przez który mieliśmy trzęsienie ziemi, huragan, czy inne zjawisko atmosferyczne. 

No i to tylko jedna z sytuacji, która obrazuje efekt motyla. 

Ja miałem to szczęście, że kierowałem się odwagą i otworzyłem na świat oddając mu całą historię. Moi klienci, przyjaciele i rodzina znają mnie dokładnie takiego, jakim jestem. Moja historia jest dostępna na wyciągnięcie ręki. Czy kosztowało mnie to dużo bólu? Czy ktoś mnie przez to odrzucił? Czy czułem się czasem nieakceptowany? Pewnie, sporo razy. Czułem jednak wdzięczność, że mogę być sobą i zauważyłem dosyć wcześnie jedną rzecz. Będąc wrażliwym, licząc się z emocjami, bólem i innymi czynnikami wiążącymi się z odwagą odsłonięcia swojej osobowości spotykam osoby, z którymi mam najlepsze połączenie i relacje, jakie mieć można. Daję sobie szansę poznać ludzi, którzy do mnie pasują, lecz nie da się tego zrobić z linką asekuracyjną, czy tarczą. Płakałem wiele razy, lecz nie z nieszczęścia, lecz z bólu, który wiązał się z decyzji dających szczęście i zaufanie do siebie w dłuższej perspektywie. 

Dawno temu nie pomyślałbym, że małe decyzje, które podejmuję bez przerwy, przekładają się w takim stopniu na każdy aspekt mojego życia. Jestem w stu procentach szczęśliwy przez cały czas od już kilku lat (bez względu na porażki czy wpadki) i jak przypominam sobie siebie z czasów gimnazjum, gdy próbowałem się wpasować (jednocześnie nie wierząc, że wystarczy pozwolić sobie na wrażliwość, odwagę i lecenie po swoje, aby być szczęśliwym), wydaje mi się to wszystko niewiarygodne. 

Wykład przeprowadziłem opowiadając o swojej historii. Odsłaniając się i wspominając o swoim światopoglądzie w czasie, gdy byłem w wieku uczniów w ławkach. Historiach, w których zaraz po wyjściu z podstawówki skręcałem papierosy, aby sprzedawać je kolegom z gimnazjum, potem sprzedawać ciuszki z lumpeksów w internecie i kilkudziesięciu równie ciekawych, mających miejsce w moich młodych latach. Pierwszych spotkaniach biznesowych odnośnie projektów, gdy chodziłem w dziurawych frotach (takie skarpetki) i zakładałem je do pikolaków. Zadawali pytania, odpowiedzieli wzajemnym otworzeniem się. Zrobiliśmy na końcu testy osobowości. Wyszedłem bardzo szczęśliwy, lecz ze łzami w oczach. 

Wieczorem dostałem kilka wyników testów na snapchacie od uczniów. Niektórzy pytali, czy otrzymali dobry wynik. Odpowiadałem, że nie ma jednego dobrego wyniku. Każdy jest najlepszy, każdy jest potrzebny, jeżeli tylko to jest ich wynik. Czy takie pytanie i wysłanie wyniku (który poniekąd określa osobę, wow!) wymagało od nich otwarcia się? Pewnie. 

Odpowiedziałem tak zgodnie z prawdą i nadzieją, że gdyby tylko tak samo wierzyli przez cały czas w swój wynik i łączenie się wszystkich kropek, które dzisiaj malują, dołożyłbym w ten sposób coś cennego do ich życia. Efekt motyla więc jest tylko określeniem, którego użyłem w tytule po to, by później w tekście i tak opowiedzieć historię o sobie i przemycić swoje poglądy 🙂 


Efekt motyla to teoria dająca do myślenia – Podsumowanie

Dziękuję, że u mnie wszystkie kropki się łączą, widzę to, jestem świadomy i codziennie podejmuję decyzję, prowadzę rozmowy i robię projekty, w które wierzę całym sobą. Tego samego życzę Wam. Choć nie znamy wyników, mamy do dyspozycji w chwili teraźniejszej swój głos, mowę, ciało, ręce i wszystkie inne elementy, które aż wołają o to, by dać im swobodę i być naturalnym! Wtedy z pewnością zobaczymy nie tylko pozytywny wpływ działań na siebie i swoje szczęścia ale także ludzi dookoła. Podsumowując – ciekawe, w którym miejscu na świecie Ty wywołasz burzę za kilka lat 🙂

Pin It on Pinterest

Share This