Czasami przy natłoku spraw, szkole, pracy chcemy być tak skuteczni, że zatracamy się i funkcjonujemy jak maszyny. Od zadania do zadania. Dążymy do jakichś celów i zapominamy, która droga jest dobra. Wspinamy się po drabinie, ale nie wiemy, że stoi pod inną ścianą. Oddajemy kontrolę nad życiem komuś z zewnątrz myśląc, że zdecyduje lepiej od nas. Wypalamy się, tracimy nastrój, zaniedbujemy inne sfery życia. Możesz się nawet użalać nad sobą, ale to nic nie da, bo świat i tak ma Cię gdzieś. Nikogo nie interesują Twoje problemy. Dlatego najlepszą opcją będzie dla Ciebie pozbycie się ich samemu.

A gdyby tak wybrać miejsce, gdzie nikt nie będzie wiercił Ci w brzuchu i podsumować ostatni czas. Pauza. Wyłączyć telefon, odizolować się od sieci. Nieważne, czy to będzie w czasie zachodu słońca, czy będzie padał deszcz, czy będziesz w domu, czy na zewnątrz. Zainwestuj w to sporo czasu. Ważne, żeby wyciągnąć wniosek, czy jesteś szczęśliwy i dlaczego? Czy masz ochotę pieprznąć wszystko, co robisz na rzecz spełniania marzeń, czy każdy dzień już teraz Cię do nich przybliża?


 

Ostatnio miałem sporo rzeczy do zrobienia. Poczynając na przełożonych na później obowiązkach, o których nie myślałem wtedy, że i tak będę musiał je wykonać, po bieżące ważne rzeczy. Odrzuciłem nawet zgodnie z teorią Covey’a rzeczy pilne na rzecz ważnych. Odbiło to się niewyprasowanymi ubraniami parę dni w tygodniu i zarostem, zapomniałem nawet, że istnieje taka instytucja, jak fryzjer, ale czego to się nie robi. Tyle, że gdzieś w tej drodze zgubiłem poczucie sensu. Nie wiedziałem jeszcze gdzie, ale czułem, że jednak gdzieś straciłem grunt.

Zaniedbałem sporo czynności, które wcześniej sprawiały mi przyjemność. Nawet nie patrzałem na swoją listę celów, a jest tam ich powyżej 100. Moja podróż dookoła świata, mój skok ze spadochronem, moje łóżko. Zawsze jeździłem co najmniej raz w miesiącu ochłonąć poza Gorzów na jeden dzień. Pominąłem to ostatnimi czasy. Poznawałem więcej osób, wychodziłem, podchodziłem, a teraz miałem przerwę. Już wyobrażam sobie jak to wpłynęło na moje umiejętności. Teraz będę społecznym warzywem, ugh.  Nadrobi się.


 

Chodzi o to, żebyś raz na jakiś czas w swoim życiu usiadł sam i pomyślał. Koniecznie sam, bo mimo, że na co dzień możesz mieć wokół sporo osób, to najważniejsze decyzje podejmujesz w pojedynkę. Wtedy nie liczy się Twoje 2000 znajomych na facebooku. Chodzi o to, żebyś pomyślał o tym, czy świat może być dla Ciebie lepszym miejscem. Czy to co robisz teraz prowadzi na pewno do Twoich celów? Czy jesteś szczęśliwy? Czy Twoi znajomi są tacy, jakich zawsze chciałeś mieć? Czy ludzie wokół Cię motywują, czy załamują? Czy tak wyobrażałeś sobie siebie kilka lat temu? Jak wyobrażasz sobie siebie za 5 lat? Czy Twoje związki z kobietami(lub mężczyznami) są w dobrym stanie, czy nie odstają od przeciętnego? Czy tkwisz w jednym miejscu od paru dni, miesięcy, lat, czy się rozwijasz? Czy na co dzień robisz rzeczy o których zawsze marzyłeś lub przybliżają Cię one do marzeń? Czy Twój światopogląd jest aktualny? Jak się ma Twoja lista celów, skreśliłeś coś ostatnio?

Sprawdzam.

I co się dzieje? Wiem już, co muszę w swoim życiu zmienić, żeby było jeszcze lepsze. Wiem, że nie wszystko chodzi jak w zegarku i jakie robiłem błędy. Mimo, że mogłem minimalnie skręcić w boczną uliczkę, już wracam na drogę. Mój penthouse przecież czeka, żebym wkońcu w nim zamieszkał!

Chcę, żebyś też to zrobił. No i pozostaje działać!

Pin It on Pinterest

Share This