fbpx
Czas czytania: 6 minut

Pod koniec każdego roku czuje się trochę jak taki bohater. Podziurawiony, poszarpany, wracający przez pole minowe. Zamiast tarczy IPhone w ręce, uśmiech na twarzy i ogromna ilość nowych doświadczeń. 2019 kończy się podobnie jak poprzedni, czyli stwierdzeniem, że to najintensywniejszy rok życia pod każdym względem. Było sporo porażek, lecz jeszcze więcej zwycięstw i to o nich chciałbym napisać poniżej. Dziękuję też wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób byli przy mnie w 2019 roku 🙂 

Moje podsumowanie 2019 – Nabieranie rozpędu na początku roku

Pamiętam, że rok 2018 kończyłem wyczerpany, gdyż do końca grudnia miałem dużo projektów, po których mogłem w styczniu 2019 odpocząć. Chciałem więc uprawiać częściej sport i zadbać o zdrowie. Stąd na moją listę celów trafiło odżywianie się zdrowiej i codzienne, małe ćwiczenia jak rozciąganie, czy kilka pompek. Dzięki temu mogłem zapewnić sobie zastrzyk energii. No i zrobić nowy tatuaż u fantastycznej https://www.instagram.com/sana.ink/ 🙂 

Od kilku lat podsumowuje przemijający czas. Staram się (co mi wychodzi) wykorzystywać każdą z otrzymanych minut w ciągu roku. W tym roku szczególnie czułem, że przez cały dzień jestem na wysokich obrotach, bez przerwy, leciałem po swoje. To był też czas eksperymentów, o czym świadczą z pewnością przefarbowane na biało włosy. 

Zachęcam też do zajrzenia do podsumowania z 2018 roku.

Wziąłem więc znów rozbieg, opracowałem plan na rok i rozpocząłem go wykładami w szkołach średnich w moim mieście. Jednocześnie znacznie zmodyfikowałem swoją stronę nadając jej lepszy wygląd. Zorganizowaliśmy z Michałem (drugi miałem sam) wykłady w szkołach w Gorzowie, aby opowiedzieć młodym ludziom o rynku, odnajdywaniu swojej drogi i szukaniu zawodu. Samemu udało mi się znaleźć swoją pasję, drogę, misję i wizję dosyć wcześnie i dziękuję sobie za to, że mogę czuć się człowiekiem “kompletnym”. 

Praca sport praca sport 

Gdy już chwilkę wykorzystałem na odpowiednie planowanie, sport, inne aktywności, zabrałem się z jeszcze większym impetem do pracy i rozwoju. Zwiększyłem ilość książek, jakie czytałem w miesiącu (Książki, które przeczytałem w 2019 roku). 

Rozpocząłem kilka fantastycznych, nowych współprac, a także wystąpiłem jako prelegent na jednym z wydarzeń branżowych. Bardzo cieszę się, że jako profesjonalista mogę realizować wizję swoje i firm, z którymi współpracuję pomagając im osiągać cele biznesowe. Najważniejsze jest głównie to, by działania były skuteczne i pomagały im wzrastać, co się w tym roku udaje wyjątkowo dobrze. 

Rozwinąłem swoje umiejętności fotograficzne (robię to do dzisiaj) i zainwestowałem w sprzęt (do fotografii właśnie). 

Utrzymywałem też coraz lepsze nawyki w kontekście zdrowia: 

Targi i festiwale 

Nadchodzi wiosna, a razem z nią targi w E-Commerce w Krakowie. Targi E-Commerce to wydarzenie, na którym jestem dwa razy w roku razem z firmą Selly, czyli platformą do tworzenia użytecznych sklepów internetowych. Drugi raz jest zazwyczaj w Warszawie. 

Jeżeli chodzi o festiwale, miałem okazję pierwszy raz być na Orange Warsaw Festiwal i posłuchać na nim Quebonafide, na czym szczególnie mi zależało. Bardzo podobało mi się też na Marshmello i Miley Cyrus. 

Opener w tym roku też był niezły. To znaczy pojechaliśmy na niego na dwa dni. Można powiedzieć, że głównie ze względu na to, że zagrać miał Asap Rocky. Wiadomo jednak, co się stało. Dobrze, że ekipa zrobiła swoje. Bawiliśmy się świetnie przez cały dzień, a ja mogłem posłuchać innego artysty, którego słucham od dawien dawna – G Eazy’iego. 

Miałem okazję być też na fantastycznym wydarzeniu w S-Line – studiu projektowania wnętrz z Gorzowa. Zaczęliśmy współpracę również w tym roku i z perspektywie czasu wzrosty w mediach społecznościowych są ogromne, co bardzo cieszy. Zorganizowany został bankiet, wystawa i pokaz mody przy muzyce na żywo – wszystko w barwie czarno-białej. A uczestniczyłem wraz z najbliższymi przyjaciółmi! 

Mniej i bardziej szalone podróże, gdy robiło się coraz cieplej 

W lipcu udało nam się zorganizować jedną z moją przyznam, że tak powiem, najgrubszych podróży z chłopakami do Holandii. Nasz wyjazd co roku stał się już tradycją, a w 2019 wszyscy przeszliśmy sami siebie. Wiem, że wyjazd wszystkich nas zbliżył emocjonalnie, gdyż real talk był na porządku dziennym i to nie jeden. Druga sprawa to to, że każdy się po tym wyjeździe pozytywnie zmienił. Pomyśleć, że jeszcze niedawno mieszkaliśmy wszyscy na jednym gorzowskim osiedlu i biegaliśmy za piłką w porwanych trampkach 🙂 

Opublikowałem w tym kontekście też krótki artykuł, w którym na dobrą sprawę nic nie ma 🙂 

Potem poleciałem się wyluzować i pobyć trochę samemu do Oslo, o czym napisałem tutaj

Spróbowałem Wakeboardingu pierwszy raz (i się zakochałem). Poszedłem pierwszy raz (wreszcie) z rodzinką (i kolejną super firmą – ProSupport, dla której robiłem fotki) na żużel w Gorzowie (na mecz Stal Gorzów – Unia Leszno) i też mi się podobało. 

W międzyczasie dużo pracowałem, bo przez każdą wolną chwilę. Nagraliśmy wtedy z firmami kilkanaście materiałów wideo, ja zrobiłem kilka sesji, a jednocześnie cały czas prowadziłem kampanie, komunikację i tworzyłem materiały reklamowe. Wyjazdy tak jakoś wypadały korzystnie, że niemal wszystko działo się na weekendy. 

Podsumowanie relacji z wyjazdu do Ukrainy natomiast to Czarnobyl, który zrobił zarówno na mnie jak na Kordianie ogromne wrażenie. Skala katastrofy była ogromna i można to poczuć na miejscu. Resztę czasu spędziliśmy w Kijowie.

A tydzień po Ukrainie nadszedł czas na nieco Afryki. Turystycznej. Maroko trafiło na celownik mój i Kordiana już jakiś czas temu i byliśmy bardzo ciekawi jak tam będzie. Wyjazd trwał tydzień i był wspaniały (i niezapomniany), a liczba kolejnych perspektyw przechodzi wszelkie pojęcie. Tutaj przeczytasz więcej o naszym wylocie do Maroko. Kordian nauczył biednego mnie, że spanie w hostelach nie jest dobrym pomysłem w takim kraju i wielu innych małych dużych lekcji! 

View this post on Instagram

🙈🙈🙈 #monkey #marocco

A post shared by Adrian Prędkiewicz (@adrian_predkiewicz) on

Wróciłem po Maroko i znów zanurkowałem w wir pracy. Ciągle, bez przerwy, łapałem chwile za chwilą wykorzystując ją tak produktywnie jak tylko można było. Szykował się jednak kolejny wyjazd. 

Uczestniczyłem też między innymi w evencie z firmą ProSupport, na którym robiłem fotki, a samo wydarzenie służyło zaprezentowaniu aplikacji Truly.work firmom lokalnym.

Wylot do Barcelony był dla mnie kolejnym fenomenalnym przeżyciem. Byłem z Karoliną. Świetnie było zobaczyć takie pomniki historii jak dzieła Gaudiego, stadion Barcelony, La Boqueria Mercat i inne. Podobnie jak przez cały rok, chodziłem jak wryty podziwiając wszystko dookoła. 

View this post on Instagram

Smacznego 🥤

A post shared by Adrian Prędkiewicz (@adrian_predkiewicz) on

Przeprowadzka i zmiany 

Wróciłem i z miejsca przyszło nam się wyprowadzić bliżej centrum do fajniejszego domu. Ten rok to rzeczywiście rollercoaster. Przeprowadzkę wykonaliśmy z pomocą kilku kursów Ubera i auta Michała. 

Misja „przeprowadzka” wreszcie zakończona sukcesem 🤪 Samo centrum Poznania 💪🏻

Opublikowany przez Adriana Prędkiewicza Niedziela, 1 września 2019

Po przeprowadzce rozpoczęliśmy, w tym roku z Kordianem, wykłady w szkołach średnich w Gorzowie. Przecież kolejne roczniki muszą dowiedzieć się o tym jak można znaleźć się w tym szalonym życiu, a co więcej, robić to, co daje pewnego rodzaju spełnienie. Obecnie jesteśmy w czasie organizowania i przeprowadzania wspomnianych wykładów. Byłem też w podstawówce, gdzie opowiedziałem też o tym temacie, lecz bardziej w kontekście mojej pokręconej historii i pokonywania trudności. To wspaniałe uczucie, gdy po takim wykładzie dzieciaki wysyłają szczęśliwe wyniki testu osobowości na Snapchacie (który zaczęliśmy podczas wykładu) i dziękują. Nieskromnie powiem, że takich praktycznych i szczerych wykładów to nikt nie robi 🙂 

View this post on Instagram

Warsztaty w podstawówce dla ostatnich klas w Ściechowie były jednym z większych wyzwań zarówno pod względem merytorycznym i przekazania informacji, historii, jak i emocjonalnym, bo w ich wieku nie byłem w zbytnio dobrym momencie życia 🤪 Koniec końców przeprowadzenie ich dało mi ogromne szczęście. Mówiłem szczerze, opisując swoją historię, doświadczenia i wyzwania, z jakimi musiałem się zetknąć podejmując najważniejsze decyzje w swoim życiu. Nie ze względu, aby cokolwiek doradzać, lecz w kontekście łatwiejszego znalezienia siebie i pokazania, że dróg jest ogromna ilość, a jeżeli nie ma naszej, to zawsze możemy ją sobie wydeptać. Dostrzec, jak uczestnicy angażują się i przyjmują informacje było dla mnie równie niesamowite. Sam spotkałem swoich mentorów, czy to realnych, czy wirtualnych (całe szczęście) dosyć wcześnie, co pozwoliło mi korzystać nie tylko ze swoich błędów (których było dużo), a z cudzych. Mogłem odnaleźć siebie, iść w to, co czuję, że jest fair, stać się dokładnie tym gościem, którym chciałem być i każdy dzień zaczynać z pasją i szczęściem. Pracować w branży i zakresie, jakim chciałem wprowadzając jakość swoich usług na topowy poziom. To dla mnie jeszcze jedna okazja, aby docenić i podziękować, że tak to się wszystko fajnie toczy 🤓🤓 Tego życzę wszystkim! #ściechów #sciechow #szkola #szkoła #szkolapodstawowa #warsztaty #kariera #wyklad

A post shared by Adrian Prędkiewicz (@adrian_predkiewicz) on

Mniej więcej w jednym czasie zdecydowałem się pozytywnie rozpatrzyć propozycję przeprowadzenia dla uczniów technikum całego półrocza zajęć (zawodowych) w ramach projektu. Były to zajęcia z Copywritingu i Agencji Reklamowej, gdzie przechodziliśmy przez cały proces zarządzania kampaniami reklamowymi. Uczyłem jak zrozumieć klienta (kompetencje miękkie), zaplanować reklamy, stworzyć treść do najróżniejszych mediów (tradycyjnych i internetowych), a następnie analizować poczynione ruchy. Wszystko praktycznie i konkretnie. Czasu mieliśmy mało, lecz udało mi się przekazać myślę sporo rzeczy. 

Mało tego, wszystkie zajęcia udało nam się zakończyć w grudniu z można powiedzieć pełną frekwencją. Pracowita grupa. 

Przeprowadziłem też kilka zamkniętych szkoleń z komunikacji w zespole, Storytellingu i budowaniu relacji z klientami. 

Szkoliłem się razem z zespołem S-Line z Mateuszem Grzesiakiem, co dało mi kolejną, cenną perspektywę. 

A pod koniec roku wyleciałem z Karolem na Maltę, gdzie po raz pierwszy spróbowałem nurkowania i dłuższego rejsu statkiem. Było też dużo inny, ciekawych przeżyć, które będę wspominał jeszcze długo. 

Wracając, tradycyjnie zanurzyłem się w wirze pracy. Później, w grudniu, jeden z najintensywniejszych zawodowo okresów. To również dla mnie czas podsumowań i odnajdywania wewnętrznego dziecka w sobie, a dokładniej sprawdzania, czy tam dalej jest. 2019 rok był jednak okresem, gdy cały czas leciałem po swoje i wyciskałem każdą sekundę do ostatniej kropli 🙂 

I to dało w efekcie ponad 30 moich artykułów blogowych, co najmniej kilka tysięcy tekstów reklamowych, kilkaset przejazdów pociągami, taksówkami, boltami i lotów samolotami, ogromna ilość nowych wspaniałych osób, fantastyczne współprace, kilkanaście szkoleń, 30 przeczytanych książek, przeprowadzenie całej grupy na zajęciach zawodowych, nagranie kilkudziesięciu materiałów, zrobienie kilkunastu sesji, 6 krajów, ponad 10 wydarzeń branżowych i wiele innych. A wszystko to dało mi wspomnienia, które zostaną do końca życia, za co dziękuję. 

Dziękuję każdemu, kto ze mną rozmawia, współpracuje, pisze, jedzie, leci, uczy się lub wchodzi w jakąkolwiek inną interakcję. Wiem bowiem, że każda z takich osób dokłada kolejną cegiełkę do mojej osobowości i charakteru. Tworzy też razem ze mną niezwykły świat, który chciałbym nieustannie ulepszać profesjonalizmem, umiejętnościami, dobrymi intencjami, ciężką pracą i uśmiechem. Moją drogę można śledzić od dawna, gdyż nie usuwam przeszłych treści, aby samemu też sobie przypominać, z jakimi trudnościami musiałem się zmierzyć na danym etapie.

Udaje się i jak to co roku powtarzam, to dopiero początek. Jeszcze wiele przede mną. Wiem, że życie jest dla mnie i choć mnie zaskakuje, jest piękne, bo każde zaskoczenie ma swój cel. Bardzo często w tym roku towarzyszyło mi uczucie, że pędzę w tunelu, a światło po drugiej stronie to pociąg. Rzucałem coraz to większe wyzwania jakbym się rzucał w nieznane, a potem byłem wdzięczny sobie za to, że zrobiłem coś takiego kolejny raz. 

W 2020 rok wchodzę rozpędzony, pozytywny, kompletny i co najważniejsze, szczęśliwy. Jeszcze raz dziękuję! 🙂