Nie od dziś wiadomo, że obecny system edukacyjny jest kompletnie do niczego. Udowadnia to ogromna grupa ludzi w różnych etapach nauki. Nie ukrywają, że nie wiedzą, co chcą zrobić ze swoim życiem, bo cały czas poświęcali się tylko zdobywaniu wyższych stopni z bezużytecznych przedmiotów. Możemy się oszukiwać, że tylko w ten sposób znajdziemy potem super zajebistą, stabilną, rozwojową pracę i tylko tak będziemy szczęśliwie później hodować swoje dzieci w pięknym, zaciągniętym na trzydziestoletni kredyt w dwupokojowym mieszkaniu w centrum Warszawy. Wszystko elegancko, gdyby nie jeden fakt. To ma tyle wspólnego z prawdą, co scenariusze komedii romantycznych z prawdziwym związkiem. Czyli niewiele. Próbujemy produkować liniowo myślących głupków.

Edukacja dotyka każdego z nas w pewnym okresie życia. Nie wszyscy jesteśmy z tego zadowoleni. Szczególnie w dzisiejszym świecie, w którym to co jest potrzebne, a to co jest nam podawane to dwie rożne sprawy. Mam styczność z tym systemem dosyć długo. W tej chwili jestem w drugiej liceum. Jakoś się przystosowałem, chociaż nie ukrywam, że nigdy nie było to moim priorytetem. Nie pokrywa się zupełnie z niczym, co chcę robić i w niczym nie pomaga. Opisałem tu wszystkie odpowiedzi na pytanie „Dlaczego ten system jest taki nieodpowiedni”.


 

Zaznaczam, że studia mogą być fajne. Sam zamierzam na nie pójść. Kwestia tkwi w tym, z jakim podejściem tam idziemy, czego oczekujemy i co chcemy przez to osiągnąć.


Już dawno wielu ludzi obaliło mit mówiący: „Skończ szkołę, to będziesz miał dobrą pracę. Ona Ci ją zapewni.” Nie zapewnia nic. Sama z siebie. Dawniej ktoś z wyższym wykształceniem nie miał pracy jedynie wtedy, kiedy jej nie chciał. Dzisiaj zupełnie inaczej to wygląda. Nie wspieramy cech i uzdolnień, które są w nas najlepsze i mogą przynieść nam największy sukces.


  • Edukacja jest jak fast food. W branży fast food sprawdza się strategia standaryzacji. Podawanie wszystkiego w takich samych, sztywnych proporcjach dla każdego, bez względu na miejsce zamieszkania, preferencje, zainteresowania, nawyki, wartości. Takim sposobem dostarcza nam się wiedzę w szkołach. Każdy z nas ma określone nawyki, wartości, zainteresowania, kulturę i po analizie można by stwierdzić, że taki sposób uczenia się jest nieefektywny. Tutaj potrzebne jest indywidualne podejście do klienta i dopasowanie wachlarza usług do niego. Publiczne szkoły często zapominają, że jako uczniowie jesteśmy klientami.

  • W większości krajów poziom ważności poszczególnych przedmiotów jest taki sam. W Polsce na samej górze zobaczymy np. matematykę, język polski. Następne są inne przedmioty ścisłe, przyrodnicze, historia, a na końcu znajdziemy wychowanie fizyczne, przedmioty artystyczne, albo chociażby tak ważny przedmiot jak podstawy przedsiębiorczości w liceum. Pewnie większość z Was zauważy, że tutaj nie ma wcale jakiegokolwiek miejsca na indywidualizm, czy oryginalne zainteresowania. Nie ma miejsca dla artystów, muzyków, tancerzy czy sportowców. Każdy powinien perfekcyjnie rozwiązywać zadania z matematyki i pisać niesamowite prace literackie posługując się przykładami lektur. Książek, które przeczytał tylko dlatego, bo były „z gwiazdką”. Niby obowiązkowe do matury. Jakiekolwiek aspiracje artystyczne są szybko tłumione i uznane za „niepotrzebne”. Nie jeden artysta w szkole usłyszał zdanie w stylu: „Nie będziesz muzykiem, przecież możesz być kimś”. Po czym na szczęście zignorował radę, która mogłaby być najbardziej destrukcyjną w jego życiu i grał na scenie zarabiając w tydzień roczną pensję nauczyciela służącego wtedy ową radą. Szkoda mi tylko tych wszystkich, który takich rad nie zignorowali i poszli w skazaną stronę, tylko dlatego, bo ktoś powiedział, że tak trzeba.

  • Każdy z nas ma szczególne uzdolnienia i różne talenty. W szkole niekoniecznie jest to brane pod uwagę. Różny poziom inteligencji, różne jej rodzaje. Różne zdolności. Jest bardziej ekstrawertyczny, albo introwertyczny. Mimo to w szkole promuje się w nas przeciętność. Mamy być tacy sami i mieć po prostu dobre oceny. Co jakiś czas przeprowadzają na nas kontrolę jakości jak na taśmie w fabryce Forda i decydują, czy spełniamy wymagania przepuszczając do następnego etapu produkcji lub cofając do poprawek. Jakiekolwiek przejawy indywidualizmu, oryginalności i kreatywności są zbijane do myślenia liniowego i zawsze jednej poprawnej odpowiedzi będącej w kluczu.

  • Błędnie się przyjęło, że wykształcenie formalne decyduje o poziomie inteligencji. Nie ma z nim nic wspólnego. Przez to wielu niezwykle inteligentnych i odnoszących sukcesy ludzi jest uważanych za “głupich”, bo zamiast dyplomu może się pochwalić międzynarodową firmą. Jednak fakty mówią, że w większości przypadków są o wiele bardziej inteligentni.

  • Gdyby wszyscy słuchali tych z pseudomądrych rad do końca nie mielibyśmy okazji kupować produktów wielu wielkich firm, często jednych z największych na świecie. Często nie mielibyśmy okazji posłuchać obecnie swojej ulubionej muzyki, oglądać niezwykłych osiągnięć sportowców i wiele innych. Największy sukces odnosili ludzie, którzy potrafili wyrwać się z tego schematu i pójść swoją własną drogą. Zdeterminowani, pewni sukcesu i z zdobytą na własną rękę wiedzą, co jest trudniejsze, niż można przypuszczać.

Michael Dell nie doczekał końca pierwszego roku na studiach

Richard Branson rzucił szkołę w wieku 16 lat

Quentin Tarantino porzucił naukę w wieku 16 lat

Jay-Z nie ukończył nawet szkoły średniej

Franciszek Smuda, Andrzej Wajda nie mają matury

Mógłbym tak wymieniać i przez tydzień nie wymieniłbym każdego. Nie wspominając już o innych, jeszcze bardziej znanych nam postaciach, które przyczyniły się do tego, że właśnie masz komfort siedzenia przy komputerze lub telefonie między innymi przeglądając Facebooka i pisząc na Twitterze.

Oczywiście sam fakt, że rzucisz szkołę, sukcesu Ci nie da. Nie łódź się.

System, który mamy nie jest przeznaczony na tą epokę. To model typowo industrialny.

Szczyt drabiny systemu edukacji to zawód wykładowcy, nauczyciela, profesora w celu nauczania następnych. Wątpię, żeby to był zawód, o którym zawsze marzyłeś i szczyt Twoich ambicji.

  • Ostatnio pewna mądra osoba powiedziała mi ważną rzecz. Powiedziała, że za jakiś czas każdy będzie taką jednoosobową firmą. Produktem, który zaoferuje klientom. Pozycja na rynku będzie uzależniona od umiejętności, wiedzy, kompetencjach, które zdobędziemy, ale nie w szkole, jaką widzimy dzisiaj. Z dzisiejszej szkoły wedle modelu w jakim ma ona teoretycznie działać wszyscy wychodzą tacy sami. Z wyróżnianiem na przedmioty rozszerzone.

 

  • Nie ma nauczania, jest egzaminowanie. W pierwszym tygodniu roku średniej usłyszałem o maturze i o tym jak będziemy się do niej przygotowywać. Szkoła już dawno przestała mieć na celu nauczanie, celem jest zdanie egzaminów. A jak zdążyliśmy doświadczyć pewnie nie raz w naszym życiu zdany egzamin nie świadczy o poziomie wiedzy, inteligencji ani tym bardziej o umiejętnościach. Oceny już też dawno przestały weryfikować cokolwiek. Nie ma kreatywności, jest jedna konkretna odpowiedź w kluczu. Nie ma pola do popisu, jest myślenie liniowe. Każdy ma to robić tak samo!

 

  • Dobieranie uczniów według wieku. Nieźle. I tak jeden odstający od grupy spowalnia całą grupę, a osoby o kompletnie innym poziomie wiedzy z danych dziedzin, szybkości jej absorbowania, wzrokowcy, słuchowcy i kinestetycy muszą uczyć się w tym samym tempie.

 

  • Obsesja na punkcie studiów. Niestety. To też straciło wartość. Doszło do czasów, gdzie szkołę kończy każdy i nie jest to żadne osiągnięcie. Równie dobrze można tego nie robić. Dyplomy z uczelni tracą wartość, a społeczność jest przeintelektualizowana przy jednoczesnym braku kompetencji miękkich, które w coraz większym stopniu świadczą o sukcesie. Tego nie uczy się w szkołach. Oczywiście do niektórych zawodów takich jak lekarz, prawnik dyplom jest obowiązkowy. Dyplom czasem się przydaje, jednak nie jest priorytetem.

 

W czasie nauki w obecnym systemie jesteśmy jak zombie. Brakuje nam tylko jedynie charakterystycznie skrzywionych rąk, otwartej buzi i przechylonej głowy. Z umiejętności samodzielnego myślenia i kreatywności już sporo z nas zostało wyedukowanych.  


  • Niezliczone ilości dotacji, dofinansowań, prób ulepszania edukacji nie mają żadnego sensu. To jest wchodzenie coraz wyżej na drabinę, która stoi pod złą ścianą. Tu potrzebna jest reforma. Reforma, której nie będzie tak szybko, pomimo poruszania tego problemu na całym świecie. Nie bez powodu niemal każdy nastolatek pomyślał choć raz o rzuceniu szkoły. Teraz zaczynają liczyć się praktyczne umiejętności możliwe do zweryfikowania. W szkole nie dowiesz się niczego, co jest unikatowe. To standard. Dla wszystkich. Wszystko, co w szkole i wiele więcej już można znaleźć w internecie, dostępnych książkach lub od ludzi posiadających wiedzę, która nas interesuje. Nie wiem, jak w przyszłości zadziała na mnie ten system. W każdym razie, jakkolwiek by nie było wyciągne wnioski.

Skoro takie są fakty, dobrze jest przyjrzeć się roli nauczyciela, która dobrze pełniona, przynosi więcej wiedzy, motywacji i sukcesów młodym zdeterminowanym ludziom. To od tej roli między innymi zależy nastawienie i motywacja. Jest o wiele ważniejsza, niż wielu z nas przypuszcza i zaniedbywana… zawalana znacznie częściej, niż większość z nas przypuszcza.  O tym już w następnym wpisie (ten okazałby się za długi)

Pin It on Pinterest

Share This