Pomysł na odwiedzenie Czarnobyla i Kijowa pojawił się trochę wcześniej niż chęć obejrzenia serialu na HBO. Szczerze mówiąc, razem z Kordianem, najpierw zarezerwowaliśmy loty, a następnie dopiero wziąłem się za obejrzenie serialu. Zrobił jednak na mnie tak ogromne wrażenie, że chciałem zobaczyć i odczuć tę historię na żywo w Czarnobylu. Finalnie Ukraina, a dokładniej Kijów i Czarnobyl, zdobyły moje serce. 


Planowanie podróży – Jak zorganizowaliśmy podróż? 

Planowanie podróży do Ukrainy w naszym wykonaniu poszło całkiem prosto. Ustaliliśmy, kiedy jedziemy (musiał to być weekend), wybraliśmy lotnisko (musiały być dobre godziny lotów) i kupiliśmy wycieczkę na Czarnobyl. Była to jednodniowa wycieczka za 99 dolarów / osoba organizowana przez firmę Tourkiev (https://www.tourkiev.com). Ich poziom obsługi swoją drogą okazał się fenomenalny. Wyznaczona osoba na Whatsuppie odpisywała o każdej porze, a maksymalny czas odpowiedzi na maila to dwie godziny (realny), jednak zawsze otrzymywałem odpowiedź wcześniej. Była też rezerwacja hostelu, gdzie głównym aspektem świadczącym o wyborze była lokalizacja. 

Podsumowując:

99 dolarów – Podróż jednodniowa do Czarnobyla 

Loty – Niecałe 200 pln w dwie strony 

Transport z lotniska i na lotnisko (Boryspol – Kijów) – po około 65 pln w jedną stronę za Ubera lub Bolta (to mało jak na odległość do pokonania – jechaliśmy prosto do hostelu) 

Nocleg – 115 pln / osoba za dwie noce 

Podróż – Pierwszy dzień w Kijowie 

Pierwszy dzień i w zasadzie wieczór (mieliśmy piątek) służył po to, aby pooglądać centrum miasta, pospacerować, obeznać się w informacjach o różnego rodzaju klubach i zwiedzić tyle zabytków, ile zdążymy. Celem było też spróbowanie kuchni w Pyzatej Chacie, co udało się zrobić. Ogólnie czuliśmy się, jakby wszystko było bardzo tanie. Poruszaliśmy się po mieście Uberem lub Boltem, co znacznie skracało czas dotarcia do miejsc, które akurat najbardziej nas interesowały. 

ProTip – Ja nie byłem na tyle pomysłowy, aby kupić pierwszego dnia kartę SIM (wcale jej nie kupiłem) ale Kordian tak i to zrobiło nam podróż. Kosztuje około 200 hrywien (tyle Kordian zapłacił) i w cenie jest nieograniczony internet do korzystania z mediów społecznościowych, jest też ograniczony na inne cele. Dzięki temu właśnie mogliśmy zamówić transport lub sprawdzić drogę do domu (innym razem nawet ze ściągniętą mapą offline dotarcie nie byłoby łatwe).

Zaczęliśmy też rozmawiać z ludźmi i pytać się o kluby, które poleciliby w Kijowie. Najczęściej odpowiedź padała na Hangover, Chi i jakiś inny klub z karaoke, o którego nazwie zapomniałem. Sprawdziliśmy miejsca ale po locie i całym dniu byliśmy tak zmęczeni, że wiedzieliśmy, że musimy wracać, bo pobudka do Czarnobyla o 7 rano następnego dnia. 


Sobota – Dzień, który zrobił nam podróż 

Rano zamówiliśmy Bolta i pojechaliśmy do centrum. Stamtąd natomiast do Czarnobyla. Napiszę o tym, jak zorganizowały to osoby z Tourkiev, bo nie wiem, jak to się odbywa u innych organizatorów (choć bardzo możliwe, że podobnie). Wyjazd był o 8.15 spod Kozatzkiego Hotelu (na Placu Niepodległości w samym centrum). 

Minęła dłuższa chwila, a my byliśmy już w Czarnobylu. W czasie drogi na ekranie w autobusie guide puszczał nam historię tego miejsca w formie wideo. Jednocześnie opowiadał o tym, co będziemy robić i jak to się stało, że miejsce jest w dokładnie takim stanie. Wplatał jednocześnie dużą ilość własnych doświadczeń z poprzednich wycieczek i było widać, że jest przygotowany. Pytał, co chcemy zobaczyć, aby lepiej zorganizować podróż (wszyscy zdali się na niego). 

View this post on Instagram

Mission: #Chernobyl 🚷

A post shared by Adrian Prędkiewicz (@adrian_predkiewicz) on

Powiedział między innymi, że ostatnie, czego powinniśmy się bać to promieniowanie. Podczas całej wizyty w Czarnobylu podobno przyjęliśmy go podobną ilość, co w czasie lotu samolotem. 

To nie zmieniło faktu, że przy wjeździe do zone (10 km obszaru) musieliśmy założyć długie rękawy. Wcześniej jest jeszcze teren, który ma około 30 km i oddziela część “napromieniowaną” od tej, która taka nie jest. Wyszliśmy z auta, otrzymaliśmy bilety do skanowania (tylko z nimi, gdy zgadzają się z paszportem, można wejść do środka). Jakiekolwiek wycieczki “na dziko” są nielegalne, a do strefy nie mogą wchodzić osoby poniżej osiemnastego roku życia (istnieją tylko dwa wyjątki związane z jednym z kościołów w strefie – opowiadał o tym guide). 

Otrzymaliśmy mierniki, a ja dowiedziałem się, że przy rezerwacji wycieczki, że jako jedyny, przez przypadek(musiałem coś kliknąć), kupiłem Licznik Geigera ale z perspektywy wyprawy to dobra (zupełnie nieświadoma) decyzja. Przez cały czas mogliśmy wtedy chodzić i sprawdzać, ile promieniowania ma każda roślina, ile ziemia, a ile inny element otoczenia. Nawet sam znalazłem jeden hotspot przy sławnym ze zdjęć z internetu miejscu z samochodzikami (placu zabaw). 

Widzieliśmy maszyny, byliśmy w Prypeci i jeszcze ukrytym mieście wojskowym. Zwiedzaliśmy poszczególne budowle, budynki mieszkalne i inne miejsca jednocześnie wysłuchując historii o nich, w które dokładnie zaopatrzony był przewodnik. Pokazywał też zdjęcia z dawnych czasów, aby pokazać skalę, w której natura i środowisko pochłania wszystko, co zostało zbudowane. 

Niektóre budynki były już całe pochłonięte naturą, z którą nikt nic nie robi, a przy stadionie widać też, że niektóre rzeczy zaczynają się walić, przewracać. 

Zobaczyliśmy też sławny dźwig, z pomocą którego wyciągano radioaktywne materiały, zbierano je i przerzucano. Spoglądanie na własne oczy na rzeczy, które widziało się wcześniej jedynie w serialu, a łączy się z nimi taka historia to wyjątkowe przeżycie, którego z pewnością się szybko nie zapomina. 

Wracając z Czarnobyla stwierdziliśmy, że skoro jesteśmy w Kijowie, bierzemy prysznic i idziemy zobaczyć, jak bawią się ludzie w tym miejscu. Oczywiście zabawa razem z nimi była nieodłącznym elementem. Próbowaliśmy wejść do Hangover ale z powodu imprezy od 21 roku życia nie mogliśmy. Zapytaliśmy dziewczyn zaraz obok wejścia, czy znają inne, fajne kluby w okolicy. Nawet minuta nie minęła, jak nam zaproponowały, żebyśmy jechali z nimi Uberem do innego miejsca. My się długo nie zastanawialiśmy. Wsiedliśmy, bo akurat przyjechał kierowca. Okazało się, że klub jest od 23 lat ale one znały tam bardzo dużo osób, więc wynegocjowały z ochroniarzami, żeby nas wpuścili. Byliśmy im bardzo wdzięczni, bo klub opuściliśmy dopiero o 4.00 nad ranem i to z żalem, że musimy wyjść tak wcześnie! 


Czego nauczyłem się na Ukrainie? – Kilka wniosków 

Podczas podróży dało się zauważyć wiele różnic w Ukrainie, których nie widziałem na tą skalę w żadnym innym kraju dotychczas. 

Dziewczyny z Ukrainy są (generalnie z Kijowa – te, które widzieliśmy i z którymi rozmawialiśmy) bardzo otwarte, a na wieść, że jesteśmy z Polski reagowały bardzo entuzjastycznie. Jednocześnie odważne i pewne siebie, co widać było szczególnie patrząc na dynamikę społeczną w klubie. 

Mężczyźni natomiast są bardzo zakompleksieni. Trudno przychodzi im nie tylko taniec, lecz ogólna interakcja z dziewczynami i innymi ludźmi w klubie. Trzeba pokazać się z prawdziwej strony i trochę dłużej porozmawiać, aby zaufali człowiekowi. Jeżeli to się uda, widać było, że kontakt przebiegał znacznie płynniej. 

Życie nocne jest bardzo rozwinięte, a ludzie często zostają w klubach do późniejszych godzin niż chociażby w Polsce. Imprezy zaczynają się później i później kończą, a ludzi na parkiecie potrafi być dużo aż do rana. 

Przedmieścia Kijowa znacznie odbiegają od innych miast w europie. Jadąc autobusem z lotniska mieliśmy przyjemność zobaczyć praktycznie całe miasto, bo miejsce jest dosyć daleko od centrum. Wysokie bloki i dzielnice niewiele poza Kijowem dawały znać, że w tych częściach miasta nie jest najlepiej finansowo. Ludzie natomiast mówią, że pomiędzy Kijowem, a innymi częściami Ukrainy też jest ogromna różnica w standardzie życia i możliwościach. Nie miałem jeszcze okazji doświadczyć, jak duża jest to różnica, bo nie byłem w innych częściach Ukrainy ale tak mnie zainteresowała, że myślę, że prędzej lub później tam także trafię. 

Mam nadzieję, że teraz organizacja podobnej wycieczki na weekend do Czarnobyla i Kijowa będzie dla każdego znacznie łatwiejsza. Zdecydowanie polecałbym tą część świata, gdyż jest bardzo blisko, jest wiele połączeń z Polski, a jednocześnie można zobaczyć tam życie, jakiego nie widziało się wcześniej.

Pin It on Pinterest

Share This